Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 czerwca 2011

i ta jego obrączka

Dzień Dziecków na szczęście odbył się w Łazienkach a nie w szkole :) A jako nauczyciela - pomocnika dostałam naszego nowego anglistę, którego nomen-omen bardzo lubię :)
Dziewczyny się śmiały, że wszystkie anglistki się wokół niego kręcą a on... kręci się wokół mnie :P
Ja tego nie widzę...
Owszem, miły sympatyczny a dzieciaki się dziś śmiały i robiły nam zdjęcia... ale... nie - ja nie wyciągnę przecież pierwsza ręki :)

Z drugiej strony widziałam się dziś z Romansem...zabrał mnie nad wisłę (pomyśleć, że mieszkam tu prawie 10 miesięcy a nad Wisłą jeszcze nie byłam ;/) przywiózł po piwku i wspominaliśmy hiszpańskie czasy wplatając w to relacje z naszych obecnych żyć...
I zeszliśmy nad wodę, i objął mnie znowu tak jak wtedy, i jak wtedy zaczął całować, i jak wtedy jego ręce błądziły po moim ciele... i tylko ta jego obrączka...

Po co on się żenił? ja wiem... z nas mogłoby też zupełnie nic nie być, ale... wiedział jak na siebie działamy, jak długo umiemy ze sobą rozmawiać...
Z drugiej strony - po co mi to?
Jest przecież anglista...


...rozpamiętując to co było, możesz stracić to co się rodzi.

wtorek, 31 maja 2011

gdzieś w końcu wyląduję

Albo w zakładzie dla umysłowo chorych albo w więźnieniu.
Moja osobista i prywatna całkiem klasa licząca sztuk 17 na pewno zaprowadzi mnie w któreś z tych miejsc - nie ma to tamto.
Choć w sumie to muszą się spieszyć bo mimo, że są klasą pierwszą warszawskiego gimnazjum to drugą już nie będę - tzn. klasa zostaje rozwiązana - część gburowata wredna chamska i jednym słowem po***ana została niejako poproszona o opuszczenie murów szkoły. Część przenosi się do szkoły o innym profilu a reszta... o ile zda to zostanie rozsypana po pozostałych równoległych klasach.
A ja od września (o ile dożyję oczywiście) dostaję jakąś nową bandę i znowu zacznie się ich poznawanie, a co najgorsze... poznawanie ich rodzicicieli ;/

Na dodatek ludzie w pracy działają na mnie jak płachta na byka - nigdzie nie spotkałam się chyba z taką gonitwą byleby być na przodzie! I ta wszędobylska hipokryzja!!! wrrrr!! tym większa im bliżej jestem z daną osobą ;/ ech, życie...



W tym wszystkim dobrze, że jest taka B, która dzwoni, prze 30 minut tłumaczy mi, że to nie ja jestem nienormalna, przez kolejne 10 omawiamy wspólne wino a ostatnich 50 przegląda ze mną ogłoszenia w poszukiwaniu idealnego dla mnie M i dyskutuję o kredytach... ile ona ma tych darmowych minut? :)

No i Wakacyjny Romans zadzwonił... widzieliśmy się ostatni raz jakichś... 5 miesięcy temu!
Czas się spotkać :) (ale już bez romansu) :P