Pokazywanie postów oznaczonych etykietą randka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą randka. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 czerwca 2011

i ta jego obrączka

Dzień Dziecków na szczęście odbył się w Łazienkach a nie w szkole :) A jako nauczyciela - pomocnika dostałam naszego nowego anglistę, którego nomen-omen bardzo lubię :)
Dziewczyny się śmiały, że wszystkie anglistki się wokół niego kręcą a on... kręci się wokół mnie :P
Ja tego nie widzę...
Owszem, miły sympatyczny a dzieciaki się dziś śmiały i robiły nam zdjęcia... ale... nie - ja nie wyciągnę przecież pierwsza ręki :)

Z drugiej strony widziałam się dziś z Romansem...zabrał mnie nad wisłę (pomyśleć, że mieszkam tu prawie 10 miesięcy a nad Wisłą jeszcze nie byłam ;/) przywiózł po piwku i wspominaliśmy hiszpańskie czasy wplatając w to relacje z naszych obecnych żyć...
I zeszliśmy nad wodę, i objął mnie znowu tak jak wtedy, i jak wtedy zaczął całować, i jak wtedy jego ręce błądziły po moim ciele... i tylko ta jego obrączka...

Po co on się żenił? ja wiem... z nas mogłoby też zupełnie nic nie być, ale... wiedział jak na siebie działamy, jak długo umiemy ze sobą rozmawiać...
Z drugiej strony - po co mi to?
Jest przecież anglista...


...rozpamiętując to co było, możesz stracić to co się rodzi.

niedziela, 29 maja 2011

nieodbyta randka

Po pierwsze... oba Michały zostały poznane na tym samym portalu czyli na sympatii.pl
Obaj poprosili mnie o nr telefonu i go dostali.
Dzwoniła do mnie Pani z homeBroker, z którą nie miałam ochoty rozmawiać a że miała telefon zaczynający się na 7 to sądziłam za każdym razem, że to ona.
Okazało się, że były 3 różne nr...

W piątek zadzwonił znowu. Odebrałam - Michał.
Umówiliśmy się na 11 w sobotę, że po mnie przyjedzie i pojedziemy na Piknik Naukowy. Miło bo i tak chciałam tam pojechać a to, że i jego to interesuję świadczy dobrze o stanie jego umysłu (widać stał w kolejce po rozum, choć mogę się mylić).
Wstałam o 9, wzięłam prysznic, ułożyłam włosy... miał zadzwonić o 10.30 żeby się dowiedzieć gdzie dokładnie ma przyjechać...

Czekając skończyłam czytać książkę.

Zadzwonił o 12, że dopiero się obudził, że szybko się ogarnie i przyjedzie... "Dziś już nie bardzo, ale może jutro?" No bo bez jaj! czekałam 1,5 h i dalej mam czekać? NO WAY!
Było mi głupio więc wieczorem napisałam smsa co by powiedział na spacer o 15? Odpisał, że fajna propozycja i że się jeszcze zdzwonimy w tej kwestii... ZDZWONIMY!!!!! i tak jak podejrzewałam - nie zadzwonił!

Owszem - jestem zła! i nawet mi przykro, ale widocznie tak musiało być... nic na to nie poradzę...
I zaczęłam myśleć nad tym, że... ja nawet nie wiem, który to był Michał... SIC!

Swoją drogą - poznawanie facetów przez net nie jest szczytem moich marzeń, w ogóle nie jest ;/ Ale gdzie nauczycielka ma okazję poznać fajnego faceta? bleeee...

Muszę się odchudzić! nie ma to tamto!

czwartek, 26 maja 2011

młodzieńczy tłuszczyk

Miałam być o 19.30 pod kolumną Zygmunta.
Jak to ja - nie byłabym sobą, gdybym przyszła na czas :) Spóźniłam się tylko 15 minut (oczywiście ostrzegłam), dzwonię a on, że zaraz będzie.
nie będę stała jak głupia pod kolumną więc powiedziałam, że w takim razie idę pod ten stary filar kolumny, który leży obok zamku.
10 minut, 12 minut... sms..."jesteś na miejscu?"
No i sobie myślę, co za durny facet pisze zamiast zadzwonić?
No nic... zobaczymy... Odpisałam, on znowu coś napisała, ale już nie miałam siły więc zadzwoniłam (znowu ja! sic!) i okazało się, że... stał obok (znowu sic!).
Zaproponowałam Mariensztat. Uwielbiam tamtą ciszę (tuż obok zgiełku planu zamkowego), ale nie dlatego chciałam iść właśnie tam.
Nie pokazałabym się z nim na mieście! a jakby mnie jakiś uczeń zobaczył to chyba bym się ze wstydu spaliła.
Młodzieńczy tłuszczyk. Nie znoszę tego!
Lubię jak facet ma mały brzuszek, ale bez przesady! i te piersi... i podbródek... i żeby jeszcze był zabawny, miał coś ciekawego do powiedzenia, ale nie... to ja ciągnęłam rozmowę robiąc z siebie super rozrywkową dziewczynę :)
Nie wytrzymałam zbyt długo. Nie minęło pół godziny kiedy powiedziałam, że to nie ma sensu bo ani rozmowa się nie klei ani nic... odwróciłam się na pięcie i czym prędzej zniknęłam mu z pola widzenia.

No cóż. Mi daleko jest do ideału fizycznego, ale mimo wszystko - nie, dziękuję, postoję.



Mam nauczkę na przyszłość - JEŚLI FACET NIE CHCE ZDJĘCIA OZNACZA TO, ŻE SAM WOLAŁBY SWOJEGO NIE WYSYŁAĆ.