oby...
Nie potrafię poukładać swojego życia... oooo nieeee..., ale może chociaż pisać powinnam w jednym miejscu...
żal zostawić tych kilka notek... będą... będą tutaj...
_____________________________________________________________________________
01 czerwca 2009
osobowość
Dawno dawno dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami Hipokrates podzielił ludzkość na cztery grupy...osobowości...
Robił Ci ktoś kiedyś test na Twój typ osobowości?
Zastanawiałeś się ile przez ten charakter tracisz a ile zyskujesz??
Sangwinik w dzisiejszych czasach: prawdopodobnie funkcjonuje najlepiej ze wszystkich typów osobowości. Spontaniczny i otwarty w kontaktach z ludźmi, szybko dostosowuje się do otoczenia. Z przesadnego ataku złości potrafi zahaczając o nostalgię przejść do euforii.
Jako mała dziewczynka robiłam różne testy... jako duża dziewczynka robią mi je inni...
I tak...
Kiedyś na WDNie mieliśmy zajęcia z "panem wszystkowiedzącym". Zrobił test...krótki nie był... po którym to ni mniej ni więcej wyszło, że sangwinik ze mnie pełną gębą...się nawet ucieszyłam dopóki po wymienieniu przez owego pana wszystkich superlatyw mojego niby_charakteru oznajmił, że nauczyciel to z kogoś takiego ŻADEN i lepiej żeby się osobnik taki innej pracy imał a nie brał się za wychowywanie...
Od tamtej pory przyznam, że zastanawiam się czy nie wziąć sobie tego do mięśnia sercowego...
Ale mniejsza o to... o moich ostatnich rozważaniach na temat zacząć/nie zacząć nowe studia związane/nie związane ze szkołą i szukanie/nie szukanie pracy w innym charakterze może innym razem...
Wczoraj siedząc spokojnie w Krawacie (chociaż planowo spokojne siedzenie miało być w Spokoju, ale że po "...każdy to powie, Wisełka mistrzem w Krakowie..." spokojnie było mało gdzie to wyszedł w praniu jednak ten element garderoby męskiej) z przedstawicielką choleryków i jedną od melancholików doszłyśmy do wspólnych wniosków powiązania naszych charakterów z elektrycznością...
Otóż cała trójka jest płci pięknej podobno, bez jakichkolwiek uwiązań pseudo_matrymonialnych i po nie jednych takowych próbach, które kończyły się... no powiedzmy sobie wprost... RÓŻNIE... to, że Twój ród (męski znaczy się) jest czasem jako ten wrzód z przysłowia i potrafi znacznie w życiu kobiety namieszać samym swoim pojawieniem się...wszyscy chyba wiedzą...
Kobiety "po przejściach" reagują na nowego samca w dziwny sposób...
Melancholik stwierdził, że zapala się przy główce lampka z ostrzeżeniem...
Choleryk... że lampek jest wiele i to w różnych kolorach...
U mnie natomiast sprawa z elektrycznością wygląda tak, że ślepa nie jestem...lampki widzę, ale głupia być może bo wystarczy jedna chwila żebym złapała za wtyczkę i wytargała ją z kontaktu... w ten oto sposób lampki gasną i mogę mieć w dupie wszystkie ostrzeżenia...
No i ciąży mi to...
Z jednej strony chciałoby się mieć Kogoś... i dlatego wyłączam ten prąd...
z drugiej... jeśli będę się tak "parzyć" na własne życzenie to wkrótce nie zostanie ze mnie nic prócz blizn po oparzeniach... i nie będę już miała wtedy siły wyłączać moich kolorowych lampeczek...
Czy można zmienić typ osobowości???
_______________________________________________________________________________
05 maja 2009
Największym szczęściem jest poczucie sensu życia. / szczęśliwa :)
Bo odkrywam siebie na nowo...i szczęście w drobiazgach... i to, że miłość nie jest mi potrzebna... robię co chcę, żyję jak chcę i czerpie ile się da :)
Sama sobie kupuję konwalie i czuję ich zapach w pokoju... bo najważniejsi jesteśmy my sami...
Nie warto się martwić o przyszłość, zadręczać przeszłością... ważne jest tu i teraz i to żeby się dobrze czuć w swoim towarzystwie :)
________________________________________________________________________________
24 kwietnia 2009
takie małe załamanie...
Głupia książka!!!!
Wczoraj jeszcze mogłam pisać z radością... naprawdę!
Nie pisałam miesiąc, ale to był dość sympatyczny miesiąc :)
Dużo spotkań ze znajomymi, mało nudy, mało smutnych myśli...
Zapłakałam... 2 razy przez Niego zapłakałam... pierwszy raz w niedzielę Wielkanocną... drugi w poniedziałek lub we wtorek... było mi smutno i źle... ale ogólnie było tak jak trzeba... zapominałam...
Wczoraj kupiłam sobie drugą część sagi Cullenów... Księżyc w nowiu
Pierwszą - Zmierzch - dostałam od siostry na urodziny i szybko przeczytałam, ale ją znałam...byłam na filmie z T...
Ale ta... jestem przy czwartym rozdziale...czytam gdzie się da... w autobusie, w drodze do pracy, z pracy...idąc chodnikiem...
Przygnębiła mnie...
Czas przemija nawet wtedy, kiedy wydaje się to niemożliwe. Nawet wtedy, kiedy rytmiczne drgania wskazówki sekundowej zegara wywołuje pulsujący ból. Czas przemija nierówno - raz rwie przed siebie, to znów niemiłosiernie się dłuży - ale mimo to przemija. Nawet mnie to dotyczy.
Dzisiaj znów wychodzę... z kolegami na piwo. 9 maja z jednym z nich mam jechać na wesele.
Tak się nie powinniśmy rozstać! Powinien się ze mną pożegnać! Powienien pocałować na pożegnanie!!!!
Powinien!!!!!!!
_________________________________________________________________________________
25 marca 2009
kobieca intuicja
Muszę się zmienić... wiem, że ryzyko jest duże, ale co innego mogę zrobić?
Znów za dużo o Nim myślę...
Mam kobiecą intuicję...ale nigdy jej nie słuchałam, teraz dopiero widzę, jaki błąd popełniłam!
Na tym innym moim blogu...tam jest dowód tego, że już na początku wiedziałam, że ten związek nie ma szans... i dowód na to, że wybaczyłam pomimo tego, że byłam świadoma, że to błąd... Dlaczego wtedy nie posłuchałam siebie? z naiwności? czy z nadziei?
Przecież ja już wtedy wiedziałam, że jeśli TAK jest na początku to NIGDY nie będzie tak jak powinno...
Znajomi tłumaczyli, żebym dała szanse, ale czy mam prawo na nich położyć winę za to co teraz czuję? nie... to tylko ja...
To moje doświadczenia powinny mnie nauczyć, że to błąd... kolejny mój błąd!
Po smsie... TYM smsie napisałam pytanie "zdradziłeś mnie?" to było pierwsze co przyszło mi do głowy...po tygodniu okazało się strzałem w dziesiątkę... intuicja?
Na drugi dzień śniła mi się bardzo ładna blondynka, proste włosy... dużo ładniejsza niż ja... tłumaczyła, że to już trwa od dawna... teraz wiem, że są razem... z taką właśnie blondynką... z kobietą z mojego snu... intuicja?
Dlaczego nie słucham siebie? głosów, które krzyczą wewnątrz mnie???
Może już czas wsłuchać się w siebie...?
By zmienić świat
zacznij od małego kroku
jak mały by nie był
Pierwszy krok jest najtrudniejszym ze wszystkich
Kiedy już zaczniesz iść
będziesz chodzić z dumą
Powiesz, że nigdy tego nie robiłeś
ponieważ możesz zginąć próbując
Ponieważ...
Jeśli zamkniesz oczy
ponieważ dom płonie
i pomyślisz, że nie mogłeś się ruszyć
dopóki ogień nie wygasł
ponieważ możesz zginąć próbując...
-------------------------
co byłoby łatwiejsze?
Muszę się zmienić... wiem, że ryzyko jest duże, ale co innego mogę zrobić?
Znów za dużo o Nim myślę...
Mam kobiecą intuicję...ale nigdy jej nie słuchałam, teraz dopiero widzę, jaki błąd popełniłam!
Na tym innym moim blogu...tam jest dowód tego, że już na początku wiedziałam, że ten związek nie ma szans... i dowód na to, że wybaczyłam pomimo tego, że byłam świadoma, że to błąd... Dlaczego wtedy nie posłuchałam siebie? z naiwności? czy z nadziei?
Przecież ja już wtedy wiedziałam, że jeśli TAK jest na początku to NIGDY nie będzie tak jak powinno...
Znajomi tłumaczyli, żebym dała szanse, ale czy mam prawo na nich położyć winę za to co teraz czuję? nie... to tylko ja...
To moje doświadczenia powinny mnie nauczyć, że to błąd... kolejny mój błąd!
Po smsie... TYM smsie napisałam pytanie "zdradziłeś mnie?" to było pierwsze co przyszło mi do głowy...po tygodniu okazało się strzałem w dziesiątkę... intuicja?
Na drugi dzień śniła mi się bardzo ładna blondynka, proste włosy... dużo ładniejsza niż ja... tłumaczyła, że to już trwa od dawna... teraz wiem, że są razem... z taką właśnie blondynką... z kobietą z mojego snu... intuicja?
Dlaczego nie słucham siebie? głosów, które krzyczą wewnątrz mnie???
Może już czas wsłuchać się w siebie...?
By zmienić świat
zacznij od małego kroku
jak mały by nie był
Pierwszy krok jest najtrudniejszym ze wszystkich
Kiedy już zaczniesz iść
będziesz chodzić z dumą
Powiesz, że nigdy tego nie robiłeś
ponieważ możesz zginąć próbując
Ponieważ...
Jeśli zamkniesz oczy
ponieważ dom płonie
i pomyślisz, że nie mogłeś się ruszyć
dopóki ogień nie wygasł
ponieważ możesz zginąć próbując...
donna (16:43)
6 całe pole słoneczników
co byłoby łatwiejsze?
Koniec 4 serii Dr Hous'a...
Amber umiera... Wilson cierpi...
Co byłoby prostsze? łatwiejsze?
Kiedyś pomyślałam, że może mniej bolałoby gdyby on umarł? nie żyłabym tymi wszystkimi oszukanymi chwilami, kłamstwami, którymi mnie karmił...tym co było dla mnie tak prawdziwe, że aż dotykalne a co później w ciągu jednej chwili straciło całkowicie sens i swoją realność...
Ale czy rzeczywiście to byłoby łatwiejsze?
Wtedy straciłabym więcej... dużo więcej... straciłabym te minuty i godziny, które mogłyby dalej trwać... dalej w miłości i nadziei... straciłabym całą swoją przyszłość bo jego nie byłoby już...nie byłoby go nie tylko obok mnie... w ogóle by nie było...
Nie chodziłoby o to, że budzi się przy innej tylko, że już nigdy nie otworzy oczu, nie zobaczy błękitu nieba, które tak kocha...
Tak jest dużo lepiej...
Chociaż nie umiem, póki co życzyć mu szczęścia przy jej boku, wiem, że kiedyś się tego nauczę... jeśli moja miłość do niego była prawdziwa to będę umiała kiedyś się z tym wszystkim pogodzić... nie! nie z tym jak to się skończyło, nie z tymi kłamstwami, które teraz zatruwają każde wspomnienie i pytają co było prawdziwe a co było zwykłą farsą...
Będę umiała się pogodzić z tym, że wybrał życie obok innej kobiety....
Szczęście obok innej kobiety...
Budzić się i zasypiać obok innej kobiety...
Wiem, że nie zrobił tego po to żeby mnie skrzywdzić...może właśnie zrobił to po to, żebym odnalazła siebie, była szczęśliwa... może nawet nie wiedział, że taki to kiedyś przyniesie skutek...
Nie sądzę, żeby tego nie przemyślał...żeby było mu łatwo...żeby zrobił to nie myśląc o tym co będę czuła ani przez ułamek sekundy...
Dobrze, że żyje...
Dobrze, że i ja żyję, pomimo tego, że próbowałam to powstrzymać...
Gdyby odszedł bezpowrotnie nie umiałabym przestać zadręczać się myślami, że Bóg zrobił mi największą krzywdę odbierając mi to co najpierw mi zesłał z nieba... Zastanawiałabym się cały czas co zrobiłam nie tak, szukałabym przyczyny nie odejścia a odebrania mi miłości...
Teraz zastanawiam się nie nad nim a nad sobą... Bóg nie ma tu nic do gadania... Ludzie mają wolną wolę... swoim rozumem sami potrafią kierować...
Sercem nie potrafią...
i może to była przyczyna...
_________________________________________________________________________________
24 marca 2009
znajomości internetowe
Czy przeżywaliście kiedyś takie? i jak było...?
ja miałam w swoim życiu kilka epizodów...krótszych lub dłuższych...bardziej lub mniej przyjemnych....
Jest wiele portali randkowych, for (czy to aby poprawna odmiana??) czatów i innych "stron" gdzie niby to można kogoś poznać...
Pilota poznałam kiedyś na...czacie...nigdy bym się tego nie spodziewała... chciałam tylko zabić nudę...odezwał się, potem gg, nr telefonu, spotkanie po tygodniu...i to wszystko tak szybko się stało, teraz dopiero widzę, że za szybko...
Myślałam wtedy o tym, ale nie chciałam o tym myśleć. Było mi dobrze tak jak było i cieszyłam się z tego, że jest i że mnie znalazł.
Kilka miesięcy...cudownych i gorzkich jednocześnie... Wielu rzeczy żałuję, wielu żałowałabym gdyby się nie wydarzyły...
I ten żałosny koniec...
Wszystko trzeba w swoim życiu przeżyć...
Przed pilotem był lekarz poznany na znanym portalu randkowym... młody, wykształcony, dość przystojny, inteligentny... bardzo chciałam wtedy z kimś być, ale w pewnym momencie powiedziałam sobie DOŚĆ i tego nie żałuję! Może w nie najlepszym momencie to powiedziałam a może własnie w ostatniej chwili... leżeliśmy obok siebie, zaczynaliśmy się...nie! mieliśmy właśnie uprawiać sex i dopiero wtedy do mnie dotarło, że nie... nie umiem z nim być i nie chcę... potem było jeszcze jedno spotkanie... dalej utrzymywałam swoje NIE. Szacunek za to dla mnie.
Teraz, po rozstaniu z pilotem znowu się zarejestrowałam, znowu przeglądam ogłoszenia na G...piszę, odpisuję i co? I wyciągam właśnie wnioski, że ludzie tak naprawdę nie wiedzą czego chcą i czego oczekują...nie wiedzą nawet czy naprawdę kogoś potrzebują.
Ja nigdy nie kłamię, że wygląd nie ma znaczenia. Zwłaszcza jeśli chodzi o poznawanie się przez internet. W tym przypadku wygląd jest bardzo ważny! I im szybciej dowiemy się jak ta druga osoba wygląda tym lepiej... nie ma tych wyimaginowanych ideałów, które później w zderzeniu z rzeczywistością bardzo boleśnie upadają.
Czego szukają mężczyźni? Kobiet wysokich, wykształconych, inteligentnych, kulturalnych, szczupłych, z ciekawymi zainteresowaniami, wyrozumiałych, szczerych, troskliwych... a czego można chcieć więcej?
Zdjęcie...staram się w takich przypadkach wysłać w pierwszej wiadomości. Po co? własnie po to, żeby się nie oszukiwać... Nie jestem brzydka, ale nie mam figury modelki... w ogóle nie mam figury... a jednak z pilotem byłam stosunkowo długo...
Raz... RAZ tylko spotkałam się ze szczerością... ktoś napisał, że jestem sympatyczną kobietą, ale nie w Jego typie. I za to, chociaż nie znam tego chłopaka go potrafię szanować. Takiego mężczyznę chciałabym mieć kiedyś u swego boku... Szzczerego i rozważnego... Taki facet nie pisze tylko po to, żeby chwilowo zabić swoją nudę...
Z P. spotkałam się tydzień temu... inteligentny, sympatyczny, ale jeśli chodzi o fizjologię totalnie nie w moim stylu... wysoki, ale nie dość i bardzo szczupły... a ja potrzebuję czuć siłę męskich ramion... a może też dlatego, żebym stojąc obok nie czuła się jak Goliat przy Dawidzie...
Pisze...odpisuję bo lubię... Pyta o spotkanie i pewnie się spotkamy bo lubię Go słuchać i z Nim rozmawiać... Przyznałam się nawet do próby... dalej chce mnie poznawać...
Takich ludzi wokół nigdy za wiele...
I Jest G. Ale z Nim jeszcze się nie sptkałam... Lecznicze smsy od Niego przyprawiają o uśmiech... co będzie... zobaczymy. Póki co umie mnie rozbawić.
Pytanie po co ludzie korzystają z takich sposobów poznawania ludzie jeśli nie są pewni, że chcą???
Chyba nawet ja sama nie wiem czy chcę... a może chciałabym żeby było jak z pilotem... jak uderzenie pioruna! i już się wie, że TAK
Nie umiem być sama... nie chcę być sama...
chociaż powinnam...
________________________________________________________________________________
17 marca 2009
wyznanie 25 latki...
To już ponad trzy tygodnie odkąd napisał tego smsa... "to już koniec..." Ciężko było, czasem będzie pewnie jeszcze gorzej...
Popełniłam największy błąd mojego życia... w wieku 25 lat podcięłam sobie żyły...nie, nie chciałam żeby wtedy dlatego wrócił, nie chciałam nawet żeby wiedział...mam czasem żal do znajomych, że wie... Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem...mam tylko jedno życie i drugi raz go nie zaryzykuję...
Wiem, gdzie tkwił mój błąd... jego szczęście utożsamiałam ze swoją osobą...widocznie nie kochałam...On widocznie też nie...
Nie pierwszy raz ktoś aż tak mnie zranił. To co zrobiłam było tchórzostwem bo wtedy... ten pierwszy raz...miałam miesiące wyjęte z życia...umartwiałam się co on robi, z kim i gdzie jest... przestałam żyć tak naprawdę...
teraz jest troche inaczej...staram się nie myśleć... zablokował mnie na gg...nakarmił mnie gorzkimi słowami na zakończenie...że desperatka, że żałosna, że mówił co chciałam usłyszeć... Nie sprawdzam już jego konta na nk, nie szukam na gg, nie oglądam zdjęć... nic... chce zacząć swoje życie raz jeszcze skoro dostałam taką szansę... Żałuję tego co zrobiłam, ale z drugiej strony... nie byłabym teraz chyba aż tak silna...
Nie płakałam przez niego... czasem mam ochote, ale chyba juz nie umiem...po co marnowac na to wieczory?
Mam pracę, mam przyjaciół, mam rodzinę... Mam więcej niż powinnam...niż zasługuję...
Zmienię swoje życie...i podkreślam, że na lepsze!
Za rok o tej porze będe szczęśliwa!!!!
I nie...nie chodzi mi o to, że będe ponieważ bedzie jakiś ktoś... będe szczęśliwa sama ze sobą! To jest teraz mój cel... odnajdę własne pasje i będę je rozwijać... Stanę się silną!
Nie wiem czy będe umiała jeszcze kiedykolwiek zaufać...za dużo wydarzyło się w moim życiu... I chociaż chciałabym mieć teraz kogoś kto by mnie przytulił czy chwycił za rękę to wiem, że przy pierwszej gorszej sytuacji uciekłabym...ze strachu przed porzuceniem... żałosne to...
Wiem też, że powinnam teraz być sama bo dopiero kiedy będę szczęśliwa sama ze sobą będę potrafiła dzielić szczęście z kimś innym...
_________________________________________________________________________________
09 marca 2009
Brak tytułu
przeświadczenie, że jest (jak w poprzednim tytule) sobie poszło...ustąpiło miejsca chyba nieoczekiwanej przeze mnie a na pewno nie pożądanej... tęsknocie...
No wiem wiem... drań nie jest tego wart...
Ale śnił mi się wczoraj i dziś i chyba to mnie tak dobiło...
Palę zdecydowanie za dużo! (taka mała dygresja) ale zaczęłam też wreszcie jeść (co ostatnimi czasy było świętem w momencie kiedy ktoś mnie do tego zmusił...mama, współlokator) ale przeszło... tydzień bez posiłków zaowocował cholernie suchą skórą więc smaruję się oliwkami i innymi mazidłami...
raz jest lepiej (jak teraz po lampce ulubionego wina) a raz gorzej, jak rano (po tym jak niechybnie odwiedził mnie we śnie i to BEZ POZWOLENIA!)
Zobaczymy co to będzie jutro...
Nie śnij mi się zjawo przeokrutna!!!
a kysz!!!!!!
__________________________________________________________________________________
02 marca 2009
CHUJ!!!!!
Szanujcie się dziewczyny! Oni wszyscy są (jak w tytule). Jakaż ja byłam głupia... jaka naiwna!!! Wierzyłam, ufałam, że mnie kocha, że jestem tą najważniejszą i jedyną... ale teraz wiem, że mogłam się tym wszystkim podetrzeć! Faceci są beznadziejni!!! Wiedzą tylko gdzie mają ch**a!!! i to się dla nich liczy!!! Wspólne walentynki, wyznania miłości!! wszystko jest niczym... jest bagnem, w którym same się dobrowolnie topimy!!!
Zostawił mnie... bez przyczyny, bez niczego... szukałam winy w sobie! Siebie za to obarczałam... chciałam ze sobą skończyć!!! a tu dziś takie olśnienie!!! jest ch***m!!!!!!!!!! i to do potęgi entej!!!! Byl w Krakowie!!! spotkanie klasowe w knajpie i co??? i mnie kur***rz zdradził z jakąś z***ą!!!!!
Ależ ja byłam głupia!!!!
Nie dajcie się dziewczyny!!!! Nie pozwólcie żeby ktoś wam wmówił, że jesteście najważniejsze na świecie!!!!!!!!!
---------------------------------
Nie musisz mnie kochać. Nie musisz mnie nawet lubić. Ale musisz mnie szanować!!!
Kupiłam sobie dzisiaj książkę...
Oto fragment, który będę sobie często czytać
"Hej-a pamiętasz ten film, w którym dziewczyna czekała, aż taki facet się z nią umówi, a kiedy tego nie zrobił, usprawiedliwiała go? Potem, gdy oboje więcej wypili, przespała się z nim i od tamtej pory kręciła się koło niego, aż w końcu w pewnym sensie zostali parą? Potem on ją zdradził, ale ona wiedziała w głębi duszy, że jeśli mu przebaczy, nie będzie zbyt wiele oczekiwała i będzie dobrze go traktowała, to w końcu go zdobędzie? Kiedy się pobrali, on był pijany, ale potem żyli długo i nieszczęśliwie w kiepskim związku zbudowanym na byle jakich fundamentach? Nie pamiętasz? To dlatego, że takich filmów się nie robi, bo nie na tym polega miłość. Ludzie robią niesamowite rzeczy, aby znaleźć kogoś, kogo pokochają, i aby być z tą osobą. O tym kręcą filmy. W każdym podziwianym przez ciebie związku nie brakuje cudowności, jakiej ty też masz nadzieję doświadczyć. Im bardziej cenisz siebie, tym większą masz na to szansę. Dlatego przeczytaj te wymówki, pośmiej się, a potem...przestań ich używać. Jesteś tego warta."
Dziękuje Księżniczko za ciepłe słowa... za to, że umiesz zarażać optymizmem...
________________________________________________________________________________
01 marca 2009
myślałam, że miłość boli mniej...
Ale na myśleniu się skończyło...
Poranki są najgorsze...otwieram oczy i uświadamiam sobie, że to nie był tylko sen... że musze wstać z łóżka i stawić czoła temu wszystkiemu a to nie jest łatwe.
Kiedyś pewnie będzie mi lżej...
Spotkałam się wczoraj z J...pomogło na wczorajszy wieczór i noc...
Powiedziała mi coś ważnego, że...kiedy zaczynałyśmy tworzyć naszą przyjaźń to byłam inna... zmieniałam facetów, bawiłam się nimi i...byłam cholernie pewna siebie!
bo byłam!
Zrezygnowałam z tego wszystkiego w imię czego? miłości? a czymże ona jest? czy jest tego warta?
Chciałoby się powiedzieć, że jest, ale przecież patrząc z perspektywy czasu chyba nie...
A może ja po prostu zbyt wiele chciałam jej poświęcić i utopiłam ją w tym bagnie?
Chciałabym móc Go znienawidzić...
za to co mi zrobił...
za to jak ze mną postąpił...
ale póki co jeszcze nie umiem!
Pozbieram się z tych klęczek! Pozbędę się tego bólu w klatce piersiowej, który spotykam codziennie jak tylko otwieram oczy.
Byłam kiedyś taka silna, co się z tym stało??
_________________________________________________________________________________
27 lutego 2009
REHAB
Nie będę kłamać, że jest łatwo... bo nie jest, ale cóż ja mogę...?
nic...
nic...
nic...
ŻYĆ!!!
A to chyba najwięcej co człowiek może...
Będę żyła!
Nareszcie dla siebie, nareszcie nie marnując swojego życia na dostosowywaniu się do kogoś. Tak po prostu dla siebie.
Owszem, chciałabym znać powody DLACZEGO, ale co się stanie jeśli ich nie poznam? co mogę wtedy zrobić?
Nie będę prosić, pisać, błagać...to nie ja jestem tchórzem!
Pytanie dlaczego tak się boi wyjaśnić mi to wszystko?
Nie jest do końca pewny?
Boi się moich łez?
kłamstwa?
tego, że będzie musiał odkryć swoją zakłamaną twarz?
Tą, której nigdy nie chciałam w nim zobaczyć?
Nie wiem...
I powinno mnie przestać tak naprawdę to obchodzić!
Życie toczy się przecież dalej...
I jak to kiedyś napisał KOMINEK...tu nie chodzi o to, że on wybrał życie beze mnie...wybrał po prostu inne życie. Może szczęśliwsze dla Niego, a może dla mnie...
Nigdy się tego nie dowiem jeśli nie spróbuje!
Zawsze byłam tchórzem! Chyba wreszcie przyszedł czas, żeby stawić czoła problemom i stać się naprawdę silną kobietą!!!
...mogło mnie tu nie być choć tak kocham...ŻYCIE!!!
______________________________________________________________________________
26 lutego 2009
do Niego...
Naprawdę nie sądziłam, że nie napiszesz mi nawet głupiego "Wszystkiego dobrego" na te moje głupie urodziny... widocznie znaczyłam dla Ciebie mniej niż myślałam...
W ogóle nie wiem kim dla Ciebie byłam... teraz czasem się zastanawiam,że po prostu skończył się w Twoim życiu etap, w którym jestem Ci do czegoś potrzebna... Dostajesz wyższe uposażenie więc możesz sobie pozwolić na wyjazdy co weekend, nie musisz spędzać ich już obok mnie,podobno przyniosłam Ci szczęście na egzaminie więc kierowca też nie jest Ci już dłużej potrzebny, przechodzisz na dietę więc i kucharka odpada, a panna od loda... znajdą się dziesiątki na moje miejsce...
Tylko widzisz... naprawdę nie sądziłam, w najgorszych snach nawet nie podejrzewałam, że TAK to wszystko zakończysz... Po pierwsze jak tchórza po drugie jakbym była... nikim...
Po Co były te walentynki? to Zakopane? to ukradzione serce, te lizaki,to "dla Mojej Dorotki"??? Czy Ty już wtedy wiedziałeś?? Po co ta cała farsa?? Wtedy miałeś przynajmniej okazje powiedzieć mi to wprost a pojechać mogłeś... z kimkolwiek... z kim tyl;ko chciałeś... Dlaczego wiec ja??? i Po co ten sms z pociągu "Kocham Cię"?? przecież to było kłamstwo... Dlaczego jeszcze w czwartek upewniałeś mnie, że kochasz??Te pytania nie potrafią mi wyjść z głowy... Dlaczego tak długo mnie okłamywałeś... I co się wydarzyło przez ten miesiąc bo jeszcze miesiąc temu było cudownie, wymarzone...Nie chciałeś spędzać ani kawałka weekendu beze mnie chociaż mówiłam, że może sam pojedziesz do domu...nie chciałam się narzucać, nie chciałam żebyś się "przejadł"moją obecnością..."Jesteś moją gwiazdą na niebie, Jesteś moimi myślami i pragnieniami...Dziękuję Ci za wszystko...A najbardziej za to, że JESTEŚ :* "pamiętasz to???
Jeszcze kiedy mówiłam Ci o studiach... byłeś zły, że nie będziemy się spotykać, że za rzadko... więc co się zmieniło??? Byłam gotowa poświęcić kiedyś dla Ciebie tak wiele... przyjaciół, prace, Kraków...może to był mój błąd...
Kiedy pierwszy raz o tym pomyślałam to po chwili skarciłam się sama, że nie... nie my... nie nam... Dlaczego wtedy siebie nie posłuchałam zamiast brnąć w to dalej...
Śniła mi się dzisiaj Olka... wiem...nie mam zielonego pojęcia jak ona wygląda, ale w moim śnie była ładna, dużo ładniejsza niż ja... i powiedziała, że to było do przewidzenia, że to się już ciągnie dłuższy czas... Boje się, że chociaż był to sen to miała rację...że okazałam się taka naiwna w tym, że zaczęłam Ci znowu ufać, że niepotrzebnie wtedy do Ciebie wróciłam bo dla Ciebie słowo KOCHAM było tylko kartą przetargową, żebym Cię nie zostawiała wtedy... Przecież faceta nie można zostawić... to On jest od tego... żeby ranić!
Nie wiem co się stało w sobotę, jeszcze rano wydawało się, że jest dobrze, cieszyłam się, że pomyślałeś o tym, że mógłbyś przyjechać z Krzyśkiem, nawet sam odpisałeś, że to chyba dobrze, prawda? :) Apotem... nie wiem, po prostu nie wiem... Powiedziałeś, że egzamin będzie do około 17... ale mój telefon milczał więc sama chwyciłam za słuchawkę... nic... poza zasięgiem... napisałam więc smsa... za jakiś czas znowu nic... znowu sms... po jakimś czasie to już zaczęłam się martwić, jeszcze bardziej niż wtedy kiedy się pobiliście wracając z piwa... dlaczego? bo bałam się, że mieliście wypadek jak wracaliście z Wesołej albo że jednak pojechałeś z Krzyśkiem a drogi nie były ciekawe... to było okropne! Sprawdzałam portale czy nie było wypadku...Cały brzuch mnie bolał... Ale potem kiedy włączyłeś telefon i po odebraniu smsów znowu go wyłączyłeś...przestraszyłam się czegoś innego, chyba nigdy nie zrozumiesz tego strachu... i potem ten sms..."Jestem pijany, zadzwonię jutro" Byłam zła! bo ja się tak martwiłam a TY nawet nie chciałeś mi powiedzieć, że jesteś pijany a ja chciałam tylko usłyszeć Twój głos żeby być pewną, że nic Ci się nie stało... Noc nie była spokojna... wstałam i poszłam do kościoła... wcześniej wyłączając telefon i blokując Cię na gg...chciałam żebyś zobaczył jak to jest kiedy nijak nie możesz się niczego dowiedzieć... Ale byłam naiwna... Ty nawet nie próbowałeś...po powrocie z kościoła odblokowałam Cię na gg i włączyłam telefon... ale nic... cisza... Czekałam na TEN obiecany telefon, ale go nie było... co 5 minut patrzyłam na telefon...po 14 miałeś telefon pseudo-pomyłkę... Moni dzwoniła bo nie wiedziałam czy Ty jeszcze śpisz czy powinnam się naprawdę zacząć martwić... no i zaczęłam... o 15 wyjechałyśmy z siostrą i Maciem do Krakowa napisałam... potem drugi sms.. i ta Twoja odpowiedź... "To już koniec Dorotka..." Miałam wrażenie, że świat stanął w miejscu. Przytulałam z całej siły Mańka i po prostu milczałam... chciałam znać powód... powód dlaczego i powód dlaczego tak...
Nie wiem czy pamiętasz, ale niedawno mówiłam Ci, żebyś nie myślał, że pozwolę Ci odejść... ale dodałam, że chyba, że przestaniesz mnie kochać... i przestałeś... Nie mam prawa żeby o Ciebie walczyć! Nie mam po prostu argumentów... bo może rzeczywiście znalazłeś lepszą ode mnie,nie wiem... Nic nie wiem... A ostatnio mówiliśmy, że nie możemy się tak obrażać, że musimy zacząć ze sobą rozmawiać, ale Ty widocznie uznałeś,że już nie warto, albo, że ja nie jestem tego warta... A ja jestem! Jestem warta tego wszystkiego co mi dałeś! Jestem warta każdej z sekund, którą mi poświęciłeś...JESTEM!
I po co był ten sms, że "Zawsze będziesz w moim sercu Dorotka..."przecież to już jest kłamstwo!!!! Nie jestem w Twoim sercu... może nigdy tam nie byłam...
________________________________________________________________________________
24 lutego 2009
samookaleczenie... własnie nie siebie!!!
Zostawił mnie... tylko krótki sms... nie wiem tak do końca co się stało...nie wiem nawet czy wiem do początku...
Ale przegrałam własne życie! ja dobrze znam ból po rozstaniu...bałam się znowu budzić, chciałam tylko zasnąć...
Teraz na zawsze zostanie mi blizna na nadgarstku, to piętno i ten wstyd!
Dopiero kiedy na pogotowiu lekarz zapytał mnie "dlaczego?" dopiero wtedy zrozumiałam jak błahy był to powód... za późno...
Nieodwracalnie zraniłam najbliższych.... Tata powiedział, że nie ma mi nic do powiedzenia, że doprowadzę Go do grobu i że On zostawił mnie bo zachowywałam się jak... szmata! bo spałam u Niego w domu...
Tego co zrobiłam rodzicom żałuję najbardziej! wiem, że teraz czekają mnie trudne miesiące a nawet lata, dziesiątki lat... ale będę się starać! Na nowo, albo raczej dopiero teraz pokaże, że mogę być dobrą córka, że warto mnie kochać... że jeszcze warto...
Zmienię się!!! i wrócę do Boga, od którego się odwróciłam z lenistwa i z wygody...
Mówi się, że co nas nie zabije to nas wzmocni... w moim przypadku...DOSŁOWNIE!
_________________________________________________________________________________
21 lutego 2009
Et si tu n'existais pas
samotna noc, dzień też był samotny... skłamałam, że byłam na piwie...
w sumie tylko trochę skłamałam...
byłam...
przed TV na piwie... na grzańca z żółtkami... strasznie był słodki...
a może o to właśnie chodzi..? słodycz jest pożądana, ale nie za dużo bo się człowiekowi na wymioty zbiera od jej nadmiaru...
nie wiem co się z Nami (nami?) ostatnio dzieje... jest środek nocy a ja siedzę i zanoszę się od łez, o których Hanka nie ma pewnie zielonego pojęcia...ba! nie podejrzewa nawet... NIC!
niech śpi... niech chociaż jedno z Nas ma tej nocy spokojny oddech, taki miarowy
coraz częściej myślę czy powinnam być...czy odejść....
bo przecież trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść-niepokonanym...
________________________________________________________________________________
19 lutego 2009
jak być sobą i jednocześnie jak być kochaną?
czy to w ogóle jest możliwe...? gdzie jest ta granica czasu poza którą ludzie przestają się już sobą tak cieszyć? swoim dotykiem, bliskością? kiedy następuje moment zamiany sztuki kochania w... sex?
Pani G napisała mi dziś, żebym stała się bardziej niedostępna, zawsze super zadbana, wyprana, wyprasowana.... nie... nie chodzi o to żebym przy Hance była jakaś zmięta, ale chce być sobą... czyli w domu po domowemu, poza - pozoadomowemu....
Czy tak naprawdę być musi? czy nie mogę okazać się zwykłą kobietą z wałkami na głowie i rozmazanym tuszem od płaczu... od łez, że jest, że przytula...? Czy powinnam zawsze być dystyngowaną Panią, która nadaje się na wszelkie pokazy...?
Za co tak naprawdę kocha się kobiety...? i...po co?
_________________________________________________________________________________
10 lutego 2009
...cyniczna!!!
Nie wiem czy to dobry pomysł, ale pewnie tak...
Nie wiem ile tu będę gościła, ale oby jak najdłużej...
Chyba już czas - wyzbyć się tych wszystkich wstydliwych nawyków!
jaka jestem? wyrafinowana, chamska, leniwa, obrzydliwa...taka właśnie jestem!!!
Więc za co mnie kocha...?
Czasem człowiek za bardzo przyzwyczaja się do roli, którą kiedyś przez przypadek, ze strachu czy z ciekawości obrał... potem jest tylko gorzej...
Czasem chciałabym umieć być suką, wszystko, co było puścić z dymem, pierdolić cały ten sentyment.
wtorek, 2 czerwca 2009
piątek, 14 listopada 2008
miłowania głodni jak wilcy...
Chyba raczej głodna...
Z każdym takim wieczorem tracę siły i godność...prosić o miłość? o dotyk? o muśnięcie warg? o kołdrę...ciepłą bo wspólną?
Ja tak nie umiem...
Zależy
mi
Jemu
mi
Jemu
mi
Jemu
mi... skończyły się płatki...
Nie chcę przestać o Nim myśleć ale to kolejny taki piątkowy wieczór, taki, że mam ochotę jutro obudzić się już inna...twardsza...niekochająca...zimna i wyrafinowana!
Jestem bez serca...ktoś widocznie złamał je...
Nie potrzeba zdrady by złamać serce...trzeba mieć tylko więcej egoizmu niż ja mam sił...
To, że ktoś nie kocha Cię tak jak tego pragniesz nie oznacza, że nie kocha Cię On z całego serca i ponad wszystko... BULLSHIT!!!!
OBUDŹ SIĘ KURWA!!!! NIE ON!!!! nie on...
Z każdym takim wieczorem tracę siły i godność...prosić o miłość? o dotyk? o muśnięcie warg? o kołdrę...ciepłą bo wspólną?
Ja tak nie umiem...
Zależy
mi
Jemu
mi
Jemu
mi
Jemu
mi... skończyły się płatki...
Nie chcę przestać o Nim myśleć ale to kolejny taki piątkowy wieczór, taki, że mam ochotę jutro obudzić się już inna...twardsza...niekochająca...zimna i wyrafinowana!
Jestem bez serca...ktoś widocznie złamał je...
Nie potrzeba zdrady by złamać serce...trzeba mieć tylko więcej egoizmu niż ja mam sił...
To, że ktoś nie kocha Cię tak jak tego pragniesz nie oznacza, że nie kocha Cię On z całego serca i ponad wszystko... BULLSHIT!!!!
OBUDŹ SIĘ KURWA!!!! NIE ON!!!! nie on...
niedziela, 9 listopada 2008
góry za 6 punktów...
miały być, ze mną przeszczęśliwą bo z Nim i z Nim przeszczęśliwym bo w górach a zostało tylko to drugie...nie ważne... nie schowam w klatce, nie zamknę na kłódkę i połknę klucza... ja mogłabym się udławić a On próbując uciec jeszcze by sobie nogę odgryzł i nigdy bym sobie tego nie wybaczyła...
Kochanie, samotność można wypić do dna...choć to trudne...
To kobiety tylko tak mają...że spotykając się ze znajomymi zabierają Jego... On... potrzebuje odpoczynku, ja tęsknie... nie ważne...i ten wieczór z czerwonym winem... nie ważne...
Był czerwony drink, samotny że aż gorzki...samotny chociaż w pokoju obok śpi Ona...ta, która w towarzystwie okropnego wyrazu twarzy mówi, że Oni oszczędzają na te cudowne chwile... ja nie potrafię oszczędzać... ja potrafię tylko dawać... nie ważne...
A dziś w nocy? im bardziej będę pragnąć Jego ciepła tym dotkliwiej poczuję chłód ściany... nie ważne...
NIEPRAWDA!!!! WAŻNE!!!! ale tylko dla mnie...
Kochanie, samotność można wypić do dna...choć to trudne...
To kobiety tylko tak mają...że spotykając się ze znajomymi zabierają Jego... On... potrzebuje odpoczynku, ja tęsknie... nie ważne...i ten wieczór z czerwonym winem... nie ważne...
Był czerwony drink, samotny że aż gorzki...samotny chociaż w pokoju obok śpi Ona...ta, która w towarzystwie okropnego wyrazu twarzy mówi, że Oni oszczędzają na te cudowne chwile... ja nie potrafię oszczędzać... ja potrafię tylko dawać... nie ważne...
A dziś w nocy? im bardziej będę pragnąć Jego ciepła tym dotkliwiej poczuję chłód ściany... nie ważne...
NIEPRAWDA!!!! WAŻNE!!!! ale tylko dla mnie...
wtorek, 4 listopada 2008
no bo...
...czy ja Mu się jeszcze podobam? nie wiem i boję się, że nie...że jednak chciałby mieć kobietę smukłą, taką do objęcia ramieniem... a ja te Jego ramiona kocham... Boję się po prostu. Przecież nigdy mi wprost nie powie, że chce żebym się odgrubiła z deczka. Kelner to zrobił - potem żałował. Może tak powinno być, żeby takie rzeczy mówić wprost a ja odbieram to jako atak na moją własną prywatę...?
Nie, nie chciałabym żeby odszedł, ale boję się też, że nigdy nie będe tak piękna jak kobieta na jaką zasługuje :(
Nie, nie chciałabym żeby odszedł, ale boję się też, że nigdy nie będe tak piękna jak kobieta na jaką zasługuje :(
sobota, 25 października 2008
...i wszystko jest tak jak zawsze
ta sama historia...dokładnie ten sam scenariusz!!!
boje się, że tym razem już nie dam sobie rady...
Dlaczego faceci mają takie podwójne oblicza?? dlaczego potrafią być tak czuli, delikatni i tak cholernie zakłamani jednocześnie!!!
Nie potrafię tego zrozumieć...
Jestem złą kobietą... Kelner mnie tego nauczył...nauczył, że facetom się nie wierzy! nie ufa! sprawdza! że mężczyzna nie wie co to Miłość...że dla Niego jest to jedynie karta przetargowa w wojnie pt. "nie zostawiaj mnie!" a dlaczego? właśnie dlatego, że są zbyt próżni!! a próżność polega na tym, że nie pozwolą się zostawić...będą tak długo przepraszać, błagać, zapewniać, że nigdy! że z żadną, że już nigdy... że KOCHAJĄ!!! po co ta cała farsa? po to tylko, żeby nas zginać, stłamsić, zniszczyć całą nadzieję, rzucić na kolana...i tak zostawić... Ważne żebyśmy to My były te porzucone, te zranione... bo im przecież nie wolno płakać, nie wolno być tymi odtrąconymi...
A może...
a może ja jestem tylko taki "model przejściowy"???
Fajnie jest przytulić się (kiedy się chce) całować (kiedy się chce) zjeść coś zjadliwego (kiedy się chce) wyjść do kina (kiedy się chce) przyjechać (kiedy się chce) zadzwonić (kiedy się chce) wyjechać (kiedy się chce) rozmawiać (kiedy się chce) dotykać (kiedy się chce) pieścić (kiedy się chce) pieprzyć (kiedy się chce) zdradzać (kiedy się chce) kochać...kiedy się chce :(
boje się, że tym razem już nie dam sobie rady...
Dlaczego faceci mają takie podwójne oblicza?? dlaczego potrafią być tak czuli, delikatni i tak cholernie zakłamani jednocześnie!!!
Nie potrafię tego zrozumieć...
Jestem złą kobietą... Kelner mnie tego nauczył...nauczył, że facetom się nie wierzy! nie ufa! sprawdza! że mężczyzna nie wie co to Miłość...że dla Niego jest to jedynie karta przetargowa w wojnie pt. "nie zostawiaj mnie!" a dlaczego? właśnie dlatego, że są zbyt próżni!! a próżność polega na tym, że nie pozwolą się zostawić...będą tak długo przepraszać, błagać, zapewniać, że nigdy! że z żadną, że już nigdy... że KOCHAJĄ!!! po co ta cała farsa? po to tylko, żeby nas zginać, stłamsić, zniszczyć całą nadzieję, rzucić na kolana...i tak zostawić... Ważne żebyśmy to My były te porzucone, te zranione... bo im przecież nie wolno płakać, nie wolno być tymi odtrąconymi...
A może...
a może ja jestem tylko taki "model przejściowy"???
Fajnie jest przytulić się (kiedy się chce) całować (kiedy się chce) zjeść coś zjadliwego (kiedy się chce) wyjść do kina (kiedy się chce) przyjechać (kiedy się chce) zadzwonić (kiedy się chce) wyjechać (kiedy się chce) rozmawiać (kiedy się chce) dotykać (kiedy się chce) pieścić (kiedy się chce) pieprzyć (kiedy się chce) zdradzać (kiedy się chce) kochać...kiedy się chce :(
czwartek, 17 lipca 2008
czy masz w sobie taką moc?
motyle nie odleciały...rozmnożyła się ta zaraza...teraz dociera nawet do najmniejszego palca u stóp...wszędzie!
A On...?
Jest kimś, dla kogo jestem w stanie znieść to całe łaskotanie motyle... nie...nawet nie znieść...ja pragnę tego łaskotania!
Czuje się piękna, czuje się cudowna... "Mój Aniołku..." niby taki banał, ale...
To On mówi, że tęskni kiedy wciąż jeszcze trzyma mnie za rękę...tylko On tak potrafi...
To On pyta co zjadłam na śniadanie z obietnicą, że będzie mnie nosił na rękach...
To On zamiast zapytać jakie kwiaty lubię pyta jakich nie...
To On sprawił, że zamilkłam... "zakochałem się w Aniołku..."
a ja?
co ja mogę?
boję się... myślę o jutrze, pomimo wszystko...ale za chwilę myślę tylko o tym, że to i tak kiedyś musi minąć...że ja nie jestem stworzona do kochania...że nie ja...
Nie jestem święta, nie
potrafię grzeszyć
na próżno starasz się
anioła znaleźć we mnie
A to co o mnie wiesz
nic nie znaczy
bo jutro nawet ja
nie poznam sama siebie
Więc pomyśl, proszę
nim na dobre
do serca weźmiesz mnie
bo życie ze mną
to randka w ciemno...
Nie jestem dobra, nie
choć bywam miła
pamiętam to co złe
co piękne - zapominam
Czasami lubię być
całkiem sama
i bywa, że ten stan
nie szybko mija
Czy masz w sobie tyle sił
by moim mężczyzną być?
Czy masz w sobie taką moc
By chronić mnie przede mną?
Czy masz w sobie tyle sił
by moim mężczyzną być?
Czy masz w sobie taką moc
by wciąż pod prąd w nieznane płynąć?
Tajemnic wiele mam
i kilka twarzy
na nerwach świetnie gram
i kłamię, gdy się boję
A kiedy kocham tak
jak teraz Ciebie
to prędzej umrę niż
opowiem o tym Tobie
Więc pomyśl, proszę
nim na dobre
do serca weźmiesz mnie
bo życie ze mną
to randka w ciemno...
A On...?
Jest kimś, dla kogo jestem w stanie znieść to całe łaskotanie motyle... nie...nawet nie znieść...ja pragnę tego łaskotania!
Czuje się piękna, czuje się cudowna... "Mój Aniołku..." niby taki banał, ale...
To On mówi, że tęskni kiedy wciąż jeszcze trzyma mnie za rękę...tylko On tak potrafi...
To On pyta co zjadłam na śniadanie z obietnicą, że będzie mnie nosił na rękach...
To On zamiast zapytać jakie kwiaty lubię pyta jakich nie...
To On sprawił, że zamilkłam... "zakochałem się w Aniołku..."
a ja?
co ja mogę?
boję się... myślę o jutrze, pomimo wszystko...ale za chwilę myślę tylko o tym, że to i tak kiedyś musi minąć...że ja nie jestem stworzona do kochania...że nie ja...
Nie jestem święta, nie
potrafię grzeszyć
na próżno starasz się
anioła znaleźć we mnie
A to co o mnie wiesz
nic nie znaczy
bo jutro nawet ja
nie poznam sama siebie
Więc pomyśl, proszę
nim na dobre
do serca weźmiesz mnie
bo życie ze mną
to randka w ciemno...
Nie jestem dobra, nie
choć bywam miła
pamiętam to co złe
co piękne - zapominam
Czasami lubię być
całkiem sama
i bywa, że ten stan
nie szybko mija
Czy masz w sobie tyle sił
by moim mężczyzną być?
Czy masz w sobie taką moc
By chronić mnie przede mną?
Czy masz w sobie tyle sił
by moim mężczyzną być?
Czy masz w sobie taką moc
by wciąż pod prąd w nieznane płynąć?
Tajemnic wiele mam
i kilka twarzy
na nerwach świetnie gram
i kłamię, gdy się boję
A kiedy kocham tak
jak teraz Ciebie
to prędzej umrę niż
opowiem o tym Tobie
Więc pomyśl, proszę
nim na dobre
do serca weźmiesz mnie
bo życie ze mną
to randka w ciemno...
poniedziałek, 7 lipca 2008
...
...latają... niszczą cały mój spokój, nic nowego jak zwykle nie budując...
...motyle w brzuchu...
...motyle w brzuchu...
Subskrybuj:
Posty (Atom)