motyle nie odleciały...rozmnożyła się ta zaraza...teraz dociera nawet do najmniejszego palca u stóp...wszędzie!
A On...?
Jest kimś, dla kogo jestem w stanie znieść to całe łaskotanie motyle... nie...nawet nie znieść...ja pragnę tego łaskotania!
Czuje się piękna, czuje się cudowna... "Mój Aniołku..." niby taki banał, ale...
To On mówi, że tęskni kiedy wciąż jeszcze trzyma mnie za rękę...tylko On tak potrafi...
To On pyta co zjadłam na śniadanie z obietnicą, że będzie mnie nosił na rękach...
To On zamiast zapytać jakie kwiaty lubię pyta jakich nie...
To On sprawił, że zamilkłam... "zakochałem się w Aniołku..."
a ja?
co ja mogę?
boję się... myślę o jutrze, pomimo wszystko...ale za chwilę myślę tylko o tym, że to i tak kiedyś musi minąć...że ja nie jestem stworzona do kochania...że nie ja...
Nie jestem święta, nie
potrafię grzeszyć
na próżno starasz się
anioła znaleźć we mnie
A to co o mnie wiesz
nic nie znaczy
bo jutro nawet ja
nie poznam sama siebie
Więc pomyśl, proszę
nim na dobre
do serca weźmiesz mnie
bo życie ze mną
to randka w ciemno...
Nie jestem dobra, nie
choć bywam miła
pamiętam to co złe
co piękne - zapominam
Czasami lubię być
całkiem sama
i bywa, że ten stan
nie szybko mija
Czy masz w sobie tyle sił
by moim mężczyzną być?
Czy masz w sobie taką moc
By chronić mnie przede mną?
Czy masz w sobie tyle sił
by moim mężczyzną być?
Czy masz w sobie taką moc
by wciąż pod prąd w nieznane płynąć?
Tajemnic wiele mam
i kilka twarzy
na nerwach świetnie gram
i kłamię, gdy się boję
A kiedy kocham tak
jak teraz Ciebie
to prędzej umrę niż
opowiem o tym Tobie
Więc pomyśl, proszę
nim na dobre
do serca weźmiesz mnie
bo życie ze mną
to randka w ciemno...
Czasem chciałabym umieć być suką, wszystko, co było puścić z dymem, pierdolić cały ten sentyment.
czwartek, 17 lipca 2008
poniedziałek, 7 lipca 2008
...
...latają... niszczą cały mój spokój, nic nowego jak zwykle nie budując...
...motyle w brzuchu...
...motyle w brzuchu...
piątek, 27 czerwca 2008
pakowanie...
to już TEN dzień... dzień końca pewnego etapu życia...trzeba spakować wszystkie wspomnienia, część z nich od razu wylądują w koszu...
Nie znoszę się pakować... i nie wiem czy wynika to z samego faktu pakowania czy raczej z porządkowania swojego dotychczasowego życia i zakończenia tego, gdzie wcale nie było, wbrew pozorom, tak źle...
Mam stanowczo za dużo rzeczy!!!!
Nie znoszę się pakować... i nie wiem czy wynika to z samego faktu pakowania czy raczej z porządkowania swojego dotychczasowego życia i zakończenia tego, gdzie wcale nie było, wbrew pozorom, tak źle...
Mam stanowczo za dużo rzeczy!!!!
czwartek, 19 czerwca 2008
dzisiejsi mężczyźni popsuci są przez jutrzejsze kobiety...

stanęłam wczoraj po drugiej stronie barykady...
tym razem to JA, to ja byłam tą, której się nienawidzi bo nie szanuje czyjejś "własności"
Bardzo stara ale zaraz tak nowa znajomość...i ta noc do 4 nad ranem...
-Nie żałuj, że nie zrobiłeś czegoś za co mógłbyś zapłacić zbyt wysoką cenę niż jest to warte...
-ale jak...patrząc na Ciebie...jak?
Kac moralny? dlaczego ja miałabym mieć jakieś wyrzuty? może dlatego, że wiem co się wtedy czuje...
czyżbym się teraz mściła?? coś w tym jest...
Ale przecież tak naprawdę nic się nie stało...to tylko dłuuuga rozmowa, długie insynuacje, dłuuuugie i intensywne...
Ale za ten wzrok, wzrok wpijający się w Twoje ciało, usta, wzrok, który przeszywa i rozgrzewa do czerwoności...czy ten wzrok jest wart tego wszystkiego?
Gdzie kończy się zabawa a zaczyna zdrada?
poniedziałek, 16 czerwca 2008
"oczyszczanie"
musiałam!!!
Musiałam to z siebie wydusić!!!
miało być "oczyszczenie" atmosfery...powietrze nagle zrobiło się tak ciężkie, że nie mogę odetchnąć z tą ulgą, która miała przyjść...
Zazdroszczę Jej...tego, że potrafi się tak bronić! ja nie umiem...
Ale obiecałam sobie, że położę się dziś bez poczucia winy!! i tak będzie! miałam dość zagryzionych warg!
bez poczucia winy...ale jak? skoro usłyszałam, że obwiniam Ją za wiele rzeczy... nie, to nie o to chodzi... może to zazdrość, że ja nigdy nie będę taka jak ona, zdecydowana i pewna siebie...
Umiem bronić się tylko fochem... to takie dziecinne...
Musiałam to z siebie wydusić!!!
miało być "oczyszczenie" atmosfery...powietrze nagle zrobiło się tak ciężkie, że nie mogę odetchnąć z tą ulgą, która miała przyjść...
Zazdroszczę Jej...tego, że potrafi się tak bronić! ja nie umiem...
Ale obiecałam sobie, że położę się dziś bez poczucia winy!! i tak będzie! miałam dość zagryzionych warg!
bez poczucia winy...ale jak? skoro usłyszałam, że obwiniam Ją za wiele rzeczy... nie, to nie o to chodzi... może to zazdrość, że ja nigdy nie będę taka jak ona, zdecydowana i pewna siebie...
Umiem bronić się tylko fochem... to takie dziecinne...
niedziela, 15 czerwca 2008
yyyyyyyy...
nie... kłótni nie było...
za to były reds'y a teraz desperados...o fajkach wspominać nie będe po i po co skoro to u nas standard...?
-----------------------------------------------------------------
A Kelner znów dziś pokazał swój siódmy zmysł... sms...wiadomość...gg...
ale nie...wszystko ze mną ok...nie, nie chce Go dziś przytulić... czyżby to TEN czas??
za to były reds'y a teraz desperados...o fajkach wspominać nie będe po i po co skoro to u nas standard...?
-----------------------------------------------------------------
A Kelner znów dziś pokazał swój siódmy zmysł... sms...wiadomość...gg...
ale nie...wszystko ze mną ok...nie, nie chce Go dziś przytulić... czyżby to TEN czas??
Subskrybuj:
Posty (Atom)