sobota, 25 października 2008

...i wszystko jest tak jak zawsze

ta sama historia...dokładnie ten sam scenariusz!!!
boje się, że tym razem już nie dam sobie rady...

Dlaczego faceci mają takie podwójne oblicza?? dlaczego potrafią być tak czuli, delikatni i tak cholernie zakłamani jednocześnie!!!
Nie potrafię tego zrozumieć...

Jestem złą kobietą... Kelner mnie tego nauczył...nauczył, że facetom się nie wierzy! nie ufa! sprawdza! że mężczyzna nie wie co to Miłość...że dla Niego jest to jedynie karta przetargowa w wojnie pt. "nie zostawiaj mnie!" a dlaczego? właśnie dlatego, że są zbyt próżni!! a próżność polega na tym, że nie pozwolą się zostawić...będą tak długo przepraszać, błagać, zapewniać, że nigdy! że z żadną, że już nigdy... że KOCHAJĄ!!! po co ta cała farsa? po to tylko, żeby nas zginać, stłamsić, zniszczyć całą nadzieję, rzucić na kolana...i tak zostawić... Ważne żebyśmy to My były te porzucone, te zranione... bo im przecież nie wolno płakać, nie wolno być tymi odtrąconymi...

A może...

a może ja jestem tylko taki "model przejściowy"???
Fajnie jest przytulić się (kiedy się chce) całować (kiedy się chce) zjeść coś zjadliwego (kiedy się chce) wyjść do kina (kiedy się chce) przyjechać (kiedy się chce) zadzwonić (kiedy się chce) wyjechać (kiedy się chce) rozmawiać (kiedy się chce) dotykać (kiedy się chce) pieścić (kiedy się chce) pieprzyć (kiedy się chce) zdradzać (kiedy się chce) kochać...kiedy się chce :(

czwartek, 17 lipca 2008

czy masz w sobie taką moc?

motyle nie odleciały...rozmnożyła się ta zaraza...teraz dociera nawet do najmniejszego palca u stóp...wszędzie!

A On...?
Jest kimś, dla kogo jestem w stanie znieść to całe łaskotanie motyle... nie...nawet nie znieść...ja pragnę tego łaskotania!
Czuje się piękna, czuje się cudowna... "Mój Aniołku..." niby taki banał, ale...
To On mówi, że tęskni kiedy wciąż jeszcze trzyma mnie za rękę...tylko On tak potrafi...
To On pyta co zjadłam na śniadanie z obietnicą, że będzie mnie nosił na rękach...
To On zamiast zapytać jakie kwiaty lubię pyta jakich nie...
To On sprawił, że zamilkłam... "zakochałem się w Aniołku..."

a ja?
co ja mogę?
boję się... myślę o jutrze, pomimo wszystko...ale za chwilę myślę tylko o tym, że to i tak kiedyś musi minąć...że ja nie jestem stworzona do kochania...że nie ja...

Nie jestem święta, nie
potrafię grzeszyć
na próżno starasz się
anioła znaleźć we mnie

A to co o mnie wiesz
nic nie znaczy
bo jutro nawet ja
nie poznam sama siebie

Więc pomyśl, proszę
nim na dobre
do serca weźmiesz mnie
bo życie ze mną
to randka w ciemno...
Nie jestem dobra, nie
choć bywam miła
pamiętam to co złe
co piękne - zapominam

Czasami lubię być
całkiem sama
i bywa, że ten stan
nie szybko mija

Czy masz w sobie tyle sił
by moim mężczyzną być?
Czy masz w sobie taką moc
By chronić mnie przede mną?
Czy masz w sobie tyle sił
by moim mężczyzną być?
Czy masz w sobie taką moc
by wciąż pod prąd w nieznane płynąć?

Tajemnic wiele mam
i kilka twarzy
na nerwach świetnie gram
i kłamię, gdy się boję

A kiedy kocham tak
jak teraz Ciebie
to prędzej umrę niż
opowiem o tym Tobie

Więc pomyśl, proszę
nim na dobre
do serca weźmiesz mnie
bo życie ze mną
to randka w ciemno...

poniedziałek, 7 lipca 2008

...

...latają... niszczą cały mój spokój, nic nowego jak zwykle nie budując...

...motyle w brzuchu...

piątek, 27 czerwca 2008

pakowanie...

to już TEN dzień... dzień końca pewnego etapu życia...trzeba spakować wszystkie wspomnienia, część z nich od razu wylądują w koszu...
Nie znoszę się pakować... i nie wiem czy wynika to z samego faktu pakowania czy raczej z porządkowania swojego dotychczasowego życia i zakończenia tego, gdzie wcale nie było, wbrew pozorom, tak źle...

Mam stanowczo za dużo rzeczy!!!!

czwartek, 19 czerwca 2008

dzisiejsi mężczyźni popsuci są przez jutrzejsze kobiety...


stanęłam wczoraj po drugiej stronie barykady...
tym razem to JA, to ja byłam tą, której się nienawidzi bo nie szanuje czyjejś "własności"
Bardzo stara ale zaraz tak nowa znajomość...i ta noc do 4 nad ranem...

-Nie żałuj, że nie zrobiłeś czegoś za co mógłbyś zapłacić zbyt wysoką cenę niż jest to warte...
-ale jak...patrząc na Ciebie...jak?

Kac moralny? dlaczego ja miałabym mieć jakieś wyrzuty? może dlatego, że wiem co się wtedy czuje...
czyżbym się teraz mściła?? coś w tym jest...

Ale przecież tak naprawdę nic się nie stało...to tylko dłuuuga rozmowa, długie insynuacje, dłuuuugie i intensywne...
Ale za ten wzrok, wzrok wpijający się w Twoje ciało, usta, wzrok, który przeszywa i rozgrzewa do czerwoności...czy ten wzrok jest wart tego wszystkiego?
Gdzie kończy się zabawa a zaczyna zdrada?

poniedziałek, 16 czerwca 2008

"oczyszczanie"

musiałam!!!
Musiałam to z siebie wydusić!!!
miało być "oczyszczenie" atmosfery...powietrze nagle zrobiło się tak ciężkie, że nie mogę odetchnąć z tą ulgą, która miała przyjść...
Zazdroszczę Jej...tego, że potrafi się tak bronić! ja nie umiem...
Ale obiecałam sobie, że położę się dziś bez poczucia winy!! i tak będzie! miałam dość zagryzionych warg!
bez poczucia winy...ale jak? skoro usłyszałam, że obwiniam Ją za wiele rzeczy... nie, to nie o to chodzi... może to zazdrość, że ja nigdy nie będę taka jak ona, zdecydowana i pewna siebie...
Umiem bronić się tylko fochem... to takie dziecinne...